Luty! Dwadzieścia osiem dni w kalendarzu, z czego wykorzystałem połowę na treningi! Kilka razy mimo planu nie udało się pobiec, ale i tak nie jest źle.
Kategoria: pamiętnik
Podsumujmy… styczeń
No dobra. Spisałem ambitne plany, wybrałem jakiś tam program treningowy, a wszystko i tak robię inaczej i jakby obok zamierzeń. Trudno.
2017…
Kończymy powoli rok 2017. Biegowo to dla mnie najlepszy rok ever. Rok, w którym spełniłem swoje do niedawna skrywane marzenie o ukończeniu maratonu. Rok z życiówkami na dystansach od 5Czytaj dalej
Podsumowanie tygodnia 14 – 20 sierpnia
Kolejny tydzień sierpnia… Do startów coraz bliżej, a ja mam coraz więcej wątpliwości, czy w ogóle to wszystko się uda. Szczęśliwie kryzys motywacji już za mną, kosztował mnie _tylko_ 10Czytaj dalej
Podsumowanie tygodnia 7 – 13 lipca
Pewnie zastanawiacie się czemu po drodze nie ma podsumowania pierwszego tygodnia sierpnia… To było dziwne. Upał. W pracy straszne ciśnienie i stres. Normalnie stres można zwalczyć bieganiem (lub używkami ;)),Czytaj dalej
Tydzień 24 – 30 lipca
To będzie jeden wielki wyrzut sumienia. Zamiast czterech do sześciu treningów zrobiłem trzy. Może i fajne to były treningi, może nawet nie żal ominiętych krótkich biegów z poniedziałku i środy,Czytaj dalej
Tydzień 17 – 23 lipca
Poniedziałek Zupełnie typowo, wróciłem sobie z pracy biegiem. Fajnie, miała być piątka i była, tempo 5:15, całkiem całkiem. Ledwo zdążyłem 🙂 Chyba coś ze mną nie tak, bo trening mimo,Czytaj dalej
Tydzień 10 -16 lipca
Tydzień poweselny. Uwielbiam takie weekendy, jak ten poprzedzający ten tydzień. Wyjazd, weselicho (fantastyczne, serio, dzięki bardzo!), a że powrót do Warszawy trwał około 2 godziny to miałem wręcz wrażenie urlopu. Piękne. PoniedziałekCzytaj dalej
Tydzień 3 – 9 lipca
Znowu napięty grafik, garnitur szykowany na sobotnie wesele, znowu przekładane wybieganie z niedzieli. Ale i tak nieźle się udało. Ten tydzień totalnie był oderwany od planu, w sumie zrobiłem trzyCzytaj dalej
Tydzień 26 czerwca – 2 lipca
Poniedziałek KOSZ! W końcu udało się i poszedłem. Omujborze, ale się tym jaram – to ostatnia gra zespołowa, która mnie nie stresuje, a ekipa jest sprawdzona, bo gramy razem jużCzytaj dalej